Chłopcy też płaczą
Natasza Thiem
"Gapiszon i Zuzia" w reżyserii Anity Piotrowskiej miał swoją premierę w ostatnią sobotę, 4 grudnia 2021 roku w poznańskim Teatrze Animacji.

Spektakl okazał się ciepłym i radosnym obrazem dzieciństwa oraz pierwszego zauroczenia. Najważniejsze w tej realizacji jest jednak to, że nie tworzy ona wyidealizowanego świata, ale pokazuje, że po chwilach pełnych szczęścia mogą nadejść trudne emocje, a razem z nimi płacz i nie ma w tym nic złego.

„Gapiszon i Zuzia" opiera się na rysunkach Bohdana Butenki, twórcy postaci Gapiszona - bohatera książek, ale i programu telewizyjnego. Ilustrator znany jest raczej rodzicom lub dziadkom najmłodszych widzów, co sprawia, że i te „starsze dzieci" znajdą coś dla siebie w tym przedstawieniu. Znana starszemu pokoleniu postać budzi się do życia za sprawą zespołu poznańskiego Teatru Animacji, a widownia towarzyszy Gapiszonowi w początkach pierwszej relacji z dziewczyną - tytułową Zuzią.

Gapiszon (Marcin Chomicki) czuje się jakoś nieswojo – nie ma apetytu i zdaje się być rozkojarzony. Zaniepokojeni rodzice (Zuzanna Łuczak Wiśniewska i Marcin Ryl-Krystianowski) pomocy szukają u lekarza. Okazuje się, że Gapiszon pewnego dnia spotkał Zuzię (Anna Domalewska) i to ona jest powodem zaniku apetytu. Bohater odkrywszy dlaczego jego serce bije szybciej próbuje zaprosić Zuzię na randkę. W planowaniu całego tego przedsięwzięcia Gapiszonowi pomaga jego pies Korniszon (Zuzanna Łuczak Wiśniewska). Po drodze przyjaciele napotykają różne trudności, którym muszą stawić czoła.

Prosta historia pierwszej dziecięcej miłości wyróżnia się pomysłem inscenizacyjnym. Wielokrotnie w teatrach lub filmach spotkać się można było z tym tematem, ale Anita Piotrowska i zespół Teatru Animacji wyczarował z tego oklepanego motywu coś nowego, coś wyjątkowego. Scenografia Anity Piotrowskiej nawiązuje to rysunków Bohdana Butenki właściwie w każdym detalu. Od najbardziej charakterystycznych elementów takich jak animowane przez aktorów postaci Zuzi i Gapiszona, przez maski prezentujące rodziców, harmonijkową postać psa aż po krzesła i stół z rysunkowymi konturami. Upływające pory roku symbolizuje drzewo, z którego ścigana jest kolejna warstwa liści, pod którą kryje następna zgodna z charakterystyką nadciągającego sezonu.

Nie wszystkie wydarzenia widzowie obserwują w czasie rzeczywistym, a wtedy konieczna jest swego rodzaju retrospekcja. Gapiszon nie tylko opowiada jak spotkał Zuzię, ale również to pokazuje przy wykorzystaniu swojej pasji – rysowania. W ogromnej książce kryją się lasy, góry i łąka, które przemierzał bohater by w końcu stanąć oko w oko z dziewczynką. W spektaklu wykorzystuje się również projekcje (Przemysław Żmiejko), które razem ze scenografią tworzą spójną całość. Obrazy wyświetlane są zarówno na białych kotarach jak i na aktorach.

Ta prosta historia, która dzięki scenografii i pracy całego zespołu Teatru Animacji zyskała drugie życie, pokazuje niewyidealizowany obraz dzieciństwa, gdzie prócz radości i zabawy bohater musi zmierzyć się z trudniejszymi emocjami. Gdy Gapiszon czuje smutek, to pojawia się jego psi przyjaciel Kapiszon i śpiewa, że płacz to nic złego. Ten utwór (muzyka - Maciej Cempura oraz teksty piosenek - Malina Prześluga) jest niezwykle ważny, jego przekaz skierowany jest do wszystkich niezależnie od wieku czy płci, bo przecież każdy zmaga się z trudnościami.
„Gapiszon i Zuzia" w reżyserii Anity Piotrowskiej to przyjemne zaskoczenie, bo spektakl ten chociaż kierowany do dzieci, rozbawił również obecnych na sali dorosłych.

Rozwiązana scenograficzne oglądało się z ciekawością i wyczekiwało kolejnych niespodzianek ukrytych w świecie Gapiszona.

data: 13.12.2021
www.dziennikteatralny.pl

Recenzowany spektakl:
GAPISZON I ZUZIA

Chłopcy też płaczą
Natasza Thiem
"Gapiszon i Zuzia" w reżyserii Anity Piotrowskiej miał swoją premierę w ostatnią sobotę, 4 grudnia 2021 roku w poznańskim Teatrze Animacji.

Spektakl okazał się ciepłym i radosnym obrazem dzieciństwa oraz pierwszego zauroczenia. Najważniejsze w tej realizacji jest jednak to, że nie tworzy ona wyidealizowanego świata, ale pokazuje, że po chwilach pełnych szczęścia mogą nadejść trudne emocje, a razem z nimi płacz i nie ma w tym nic złego.

„Gapiszon i Zuzia" opiera się na rysunkach Bohdana Butenki, twórcy postaci Gapiszona - bohatera książek, ale i programu telewizyjnego. Ilustrator znany jest raczej rodzicom lub dziadkom najmłodszych widzów, co sprawia, że i te „starsze dzieci" znajdą coś dla siebie w tym przedstawieniu. Znana starszemu pokoleniu postać budzi się do życia za sprawą zespołu poznańskiego Teatru Animacji, a widownia towarzyszy Gapiszonowi w początkach pierwszej relacji z dziewczyną - tytułową Zuzią.

Gapiszon (Marcin Chomicki) czuje się jakoś nieswojo – nie ma apetytu i zdaje się być rozkojarzony. Zaniepokojeni rodzice (Zuzanna Łuczak Wiśniewska i Marcin Ryl-Krystianowski) pomocy szukają u lekarza. Okazuje się, że Gapiszon pewnego dnia spotkał Zuzię (Anna Domalewska) i to ona jest powodem zaniku apetytu. Bohater odkrywszy dlaczego jego serce bije szybciej próbuje zaprosić Zuzię na randkę. W planowaniu całego tego przedsięwzięcia Gapiszonowi pomaga jego pies Korniszon (Zuzanna Łuczak Wiśniewska). Po drodze przyjaciele napotykają różne trudności, którym muszą stawić czoła.

Prosta historia pierwszej dziecięcej miłości wyróżnia się pomysłem inscenizacyjnym. Wielokrotnie w teatrach lub filmach spotkać się można było z tym tematem, ale Anita Piotrowska i zespół Teatru Animacji wyczarował z tego oklepanego motywu coś nowego, coś wyjątkowego. Scenografia Anity Piotrowskiej nawiązuje to rysunków Bohdana Butenki właściwie w każdym detalu. Od najbardziej charakterystycznych elementów takich jak animowane przez aktorów postaci Zuzi i Gapiszona, przez maski prezentujące rodziców, harmonijkową postać psa aż po krzesła i stół z rysunkowymi konturami. Upływające pory roku symbolizuje drzewo, z którego ścigana jest kolejna warstwa liści, pod którą kryje następna zgodna z charakterystyką nadciągającego sezonu.

Nie wszystkie wydarzenia widzowie obserwują w czasie rzeczywistym, a wtedy konieczna jest swego rodzaju retrospekcja. Gapiszon nie tylko opowiada jak spotkał Zuzię, ale również to pokazuje przy wykorzystaniu swojej pasji – rysowania. W ogromnej książce kryją się lasy, góry i łąka, które przemierzał bohater by w końcu stanąć oko w oko z dziewczynką. W spektaklu wykorzystuje się również projekcje (Przemysław Żmiejko), które razem ze scenografią tworzą spójną całość. Obrazy wyświetlane są zarówno na białych kotarach jak i na aktorach.

Ta prosta historia, która dzięki scenografii i pracy całego zespołu Teatru Animacji zyskała drugie życie, pokazuje niewyidealizowany obraz dzieciństwa, gdzie prócz radości i zabawy bohater musi zmierzyć się z trudniejszymi emocjami. Gdy Gapiszon czuje smutek, to pojawia się jego psi przyjaciel Kapiszon i śpiewa, że płacz to nic złego. Ten utwór (muzyka - Maciej Cempura oraz teksty piosenek - Malina Prześluga) jest niezwykle ważny, jego przekaz skierowany jest do wszystkich niezależnie od wieku czy płci, bo przecież każdy zmaga się z trudnościami.
„Gapiszon i Zuzia" w reżyserii Anity Piotrowskiej to przyjemne zaskoczenie, bo spektakl ten chociaż kierowany do dzieci, rozbawił również obecnych na sali dorosłych.

Rozwiązana scenograficzne oglądało się z ciekawością i wyczekiwało kolejnych niespodzianek ukrytych w świecie Gapiszona.

data: 13.12.2021
www.dziennikteatralny.pl

Recenzowany spektakl:
GAPISZON I ZUZIA

Mówisz życie jak cukierek
Monika Nawrocka-Leśnik
Kojarzycie audycję radiową Zmagania kochania na antenie RMI FM? Słuchałam jej, będąc nastolatką. A Sztukę kochania Michaliny Wisłockiej? Kilka lat temu publiczność szturmowała kina, żeby zobaczyć film Marii Sadowskiej o tym jak lekarka walczyła z bezduszną cenzurą w PRL-u, by wydać swój poradnik, który rozpoczął rewolucję seksualną Polaków. Ale przedszkolaki przecież też się zakochują i mają motyle (albo robaki) w brzuchu!

Anita Piotrowska nie bagatelizuje ich uczuć jak niestety wielu dorosłych, a wręcz przeciwnie - oswaja z nimi swoich małych widzów. W Gapiszonie i Zuzi - to najnowszy spektakl Teatru Animacji, wyjaśnia czym są "zaloty", "randka" i tzw. "ciche dni". A chłopakom pozwala płakać!

Ojcem tytułowego bohatera jest Bohdan Butenko - jeden z najbardziej znanych na świecie polskich grafików i rysowników. Matką z kolei - jak odnotował "Express Wieczorny", a o czym dowiadujemy się z towarzyszącej premierze wystawie, Warszawska Telewizja. Dzieci poznały Gapiszona dzięki dobranockom, pierwsza wyświetlona została w listopadzie 1958 roku. Kilka lat później natomiast Studio Małych Form Filmowych zrealizowało o nim serial. Reżyserem był Jerzy Kotowski, muzykę skomponował Piotr Hertl. Najmłodsi od razu pokochali chłopca w pasiastej czapce, więc Gapiszon zaczął też systematycznie pojawiać się w czasopiśmie "Miś". A teraz - podziękowania kieruję w stronę twórców spektaklu - po jego przygody sięga kolejne pokolenie widzów/czytelników. I myślę, że niebawem charakterystyczna szlafmyca Gapiszona będzie jak szal z Gryffindoru dla fanów Harrego Pottera - każdy będzie chciał taką mieć.

Bohdan Butenko zrewolucjonizował polską ilustrację, wprowadził m.in. uproszczone rysunki, trafnie kojarzone ze spontaniczną twórczością dzieci z zeszytów szkolnych oraz skróty myślowe. Sam zresztą podobno mówił tylko tyle, ile chciał. I tylko to, co sobie zaplanował. Nazywano go "architektem książki", bo jako pierwszy zaczął myśleć o niej jak o całości, dziele totalnym. O elementy introligatorskie troszczył się tak samo jak o typografię, fotografie i rysunki. Był autorem nie tylko ilustracji, ale całej koncepcji graficznej książki, począwszy od okładki, przez paginację, aż po wygląd stopki. Był perfekcjonistą, potwierdzi to każdy, z kim współpracował.

"Butenko pinxit", czyli "namalował Butenko" to sygnatura, którą znajdziemy na około 250 pracach ilustratora. Ale widzowie dopatrzą się jej również na wyświetlanych projekcjach w Gapiszonie i Zuzi. Twórcy spektaklu zdecydowali (i słusznie), że bohaterowie będą wyglądać tak jak u Butenki, że nie będą poprawiać "mistrza". Kontur i płaska plama barw zdominowała rewelacyjne projekcje/animacje Przemysława Żmiejki oraz scenografię. Jej estetyka jest bliska komiksowi. Płaskie figury (w większości lalki/obiekty mają taką formę) pełnią albo role masek (nakładają je rodzice Gapiszona), albo to całe postaci, które ożywają poruszane w stawach za pomocą specjalnych uchwytów. Mają od kilku do kilkudziesięciu centymetrów. Wyjątkiem są Kwapiszon, czyli pies Gapiszona oraz kocica Pusia, której właścicielką jest Zuzia. Zwierzaki przypominają zabawki harmonijki z PRL-u. Dorośli, będący na widowni nie mieli wątpliwości, że gdzieś już je kiedyś widzieli. Ale powodów do radości mieli dużo więcej.

Co się wydarzyło na scenie? Twórcy wycięli i zmontowali (dosłownie i w przenośni) rok z życia Gapiszona... i przyrody. Wiosna oczywiście sprzyja zakochaniu! Ale Anita Piotrowska nie oszukuje widza, choć ten ma zaledwie kilka lat. I mówi jak jest: że randki bywają nieudane, a rady psich przyjaciół nie zawsze dobre. Że czasem też na horyzoncie pojawia się Andrzejek - Gapiszon wyzywa rywala na pojedynek, ale Zuzia zdecydowanie jest przeciwniczką tego typu rozwiązań, i stawia sprawę jasno - bawić nie będzie się z żadnym z nich. Równolegle dramat rozgrywa się także w życiu rodziców Gapiszona. Po kłótni mama wyprowadza się babci. A tata - choć wcześniej przekonywał syna, że chłopaki nie płaczą, jest wyraźnie zatroskany...

Piotrowska łapie (i trzyma mocno) kilka srok za ogon. Nie tylko zabiera się za edukację estetyczną małych widzów, ale też porusza wątek kresu wrażliwości. Myślałam, że czas braku powszechnego przyzwolenia na publiczne "rozklejanie się" mamy za sobą, ale chyba rzeczywiście empatia wciąż nie jest naszą mocna stroną, a płacz - choć przecież może pełnić funkcję terapeutyczną, budzi w nas dyskomfort. Reżyserka apeluje, żeby nie przepraszać za emocje. Mali widzowie wraz z Gapiszonem uczą się rozpoznawać i nazywać uczucia - wstyd, zazdrość, żal, smutek czy radość i adekwatnie reagować... do ciepłych i łagodnych dźwięków ukelele (autorem muzyki jest Maciej Cempura).

Gdy dobrze - się śmiej,

gdy kiepsko - łzy lej,

gdy wściekle - to krzycz,

gdy smutno - to rycz,

gdy przepaść - to skacz,

gdy boli to płacz *

*fragment piosenki Maliny Prześlugi


data: 06.12.2021

www.kultura.poznan.pl


Recenzowany spektakl:
GAPISZON I ZUZIA