Sztuka nie tylko dla niewidomych
Magdalena Zając
Na początku było Nic. Nic stało za naszymi plecami, miało długą, czarną pelerynę i czarny kapelusz… A może nic nie miało? Umiało się skradać jak mało kto i szeptało wprost do naszego ucha. Prawe, lewe, znów prawe i ponownie lewe, aż gęsia skórka pojawiła się na całym ciele. Nic kochało nic nie robić i właśnie o tym informowało nas szepcząc niskim głosem.

Bajka dla dorosłych? Przedstawienie dla dzieci? Nic bardziej mylnego.
Tak zaczyna się przedstawienie „Nic, dzika mrówka, Adam i Ewa”, które zagościło w poznańskim Teatrze Animacji 03 kwietnia uświetniając III Dni Antydyskryminacyjne.

Organizowane cyklicznie wydarzenie cieszy się coraz większym zainteresowaniem nie tylko rodowitych wielkopolan. W ciągu specjalnego tygodnia, który przygotowuje Stowarzyszenie Dni Antydyskryminacji, składające się przede wszystkim ze studentów Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Organizowana jest seria wydarzeń poświęcona tematyce wykluczenia i przeciwdziałaniu dyskryminacji. Warsztaty, szkolenia, projekcje filmów, spektakle teatralne, pokazy artystyczne oraz wykłady otwarte–to wszystko czeka na uczestników przez najbliższy tydzień.

W programie przewidziano także Ogólnopolską Interdyscyplinarną Konferencję Naukową „Oblicza dyskryminacji i środki jej przeciwdziałania”, która stwarza płaszczyznę nie tylko nauczycielom i pracownikom akademickim zajmującym się tematem wykluczenia, ale także praktykom i artystom pochylającym się nad tą kwestią w swojej działalności.

Ostatnim akcentem antydyskryminacyjnego tygodnia ma być organizowana już kilkukrotnie na terenie Poznania Żywa Biblioteka, czyli wydarzenie zrzeszające osoby z wykluczanych społecznie środowisk, które będzie można niczym książkę wypożyczyć na kilkanaście minut i porozmawiać na dowolny temat. W tym roku w gronie żywych książek przedstawiających własne historie znaleźć można między innymi osobę, która była bezdomna, członkinię Gminy Żydowskiej, Irańczyka, freeganina, osobę z zaburzeniami osobowości borderline, niepełnosprawną intelektualnie, głuchoniewidomą oraz muzułmanina.

Żywa biblioteka została zorganizowana po raz pierwszy w 2000 roku na terenie Danii, w Roskilde. Wówczas wśród żywych książek znaleźć można było między innymi feministkę, policjanta, polityka, a także kibica. Rozmowa z nimi umożliwiała uczestnikom zmierzenie się ze stereotypami i uwrażliwienie na drugiego człowieka. Dialog wówczas podejmowany miał za zadanie pokazać, że mowa nienawiści nie jest jedynym rodzajem komunikacji z ludźmi innymi od nas.

Cztery lata później Żywa Biblioteka została uznana za metodę edukacji o prawach człowieka i dzięki Radzie Europy rozpoczęła proces zadomowiania się w poszczególnych krajach. Obecnie udało się jej dotrzeć do ponad siedemdziesięciu państw, a nadzór nad jej funkcjonowaniem sprawuje Human Library Organization.

Zanim jednak wybierzemy się wypożyczyć żywe książki, trzeba jakoś rozwiązać problemy Adama i Ewy, którzy zjawili się ni stąd ni zowąd zakłócając błogi spokój tak ubóstwiany przez Nic. Gorączkowo szukający czegoś Adam, pragnąca odnalezienia Ewa i podgryzająca wszystkich dzika mrówka, która stara się założyć kolonię mrówiątek, zdecydowanie nie są uosobieniem błogiego spokoju. Widz staje się uważnym obserwatorem ich świata, jest to jednak obserwator bardzo nietypowy–bowiem jego podglądanie odbywa się z wyłączeniem zmysłu wzroku.

Na każdą osobę, po wejściu na salę, czeka specjalna opaska zakładana na oczy i słuchawki, które przenoszą nas do rajskiego świata. Spektakl w reżyserii Ewy Marii Wolskiej jest pierwszym tego typu spektaklem teatralnym skierowanym przede wszystkim do osób niewidomych i tych, które pragną poznać ich świat. Za muzykę odpowiada Piotr Klimek, zaś Marta Berthold, Magdalena Dehr, Danuta Rej, Katarzyna Romańska, Mariola Ryl–Krystianowska, Krzysztof Dutkiewicz i Piotr Grabowski na czterdzieści pięć minut wyrywają nas z pędzącego świata i przenoszą do jakże innej rzeczywistości, którą poznać można tylko za pomocą czterech zmysłów. Światło, ciepło, promienie słońca, powiew wiatru, zapach lawendy–to wszystko dociera do widzów zasiadających na miękkich pufach, co czyni spektakl jeszcze bardziej niezwykłym zjawiskiem.

Aktorzy po każdym występie są tak samo podekscytowani i rozradowani tym, że kolejne osoby nie mogą uwierzyć, że to już koniec, skoro „Zmysłowisko” dopiero co się zaczęło. Jak się okazuje, jest to pierwsze tego typu przedsięwzięcie, a sami aktorzy nie mieli nigdy wcześniej kontaktu z osobami niewidomymi w przeciwieństwie do osób reżyserujących spektakl oparty na dramacie Maliny Prześlugi. „Zmysłowisko” cieszy się zainteresowaniem nie tylko dzieci, ale także nauczycieli, studentów, seniorów i osób z dysfunkcją wzroku.

Jak mówią sami aktorzy, największą trudność sprawia im dotarcie do osób młodych, które żyją i żyć będą w społeczeństwie, którego członkowie świata niekiedy muszą odbierać ograniczoną liczbą zmysłów i warto byłoby wiedzieć, jak się wobec nich zachować i jakich bodźców używać, aby bezpośrednio do nich trafić.

Największe zdziwienie maluje się na twarzy osób, które zdejmują słuchawki i opaski i dopytują o scenografię oraz źródła dźwięków i zapachów. Ale ciiii, tej tajemnicy na pewno nikt nie chciałby poznać przed dotarciem na spektakl, którego przygotowanie zajęło zaledwie kilka tygodni.

Aktorzy poruszają się wśród widowni w specjalnym, skarpetkowym obuwiu, które pozwala stąpać między poszczególnymi rzędami bezszelestnie. Te dźwięki, które docierają wprost do ucha samych zebranych, powstają dzięki użyciu szczególnego mikrofonu. Nowoczesne technologie stały się środkiem umożliwiającym dotarcie do każdego widza, niezależnie od stopnia i rodzaju niepełnosprawności. Coraz chętniej z takich rozwiązań korzystają wielkopolskie teatry. Nieprzypadkowo Poznań nazywany jest przemysłową stolicą Polski, a studenci poznańskiej Politechniki są przodownikami w odkrywaniu nowoczesnych rozwiązań w każdej dziedzinie życia.

Dyskusję na temat rozwiązań dla osób niepełnosprawnych w poznańskich teatrach warto zacząć od kwestii schodów. Osoby na wózkach inwalidzkich mają dostęp do specjalnych miejsc na widowni Teatru Animacji, Teatru Nowego i Teatru Wielkiego. „Potrzeby widzów z ograniczoną motoryką są nieustannie brane pod uwagę w instytucjach przy kolejnych projektach związanych z remontami i przebudowami, np. Teatr Muzyczny w Poznaniu podczas przerwy urlopowej w 2019 roku zrealizuje ze środków prewencji PZU przebudowę i rozbudowę systemu poręczy i podchwytów na schodach wewnętrznych.

Polski Teatr Tańca, zmagający się aktualnie z dostosowaniem przestrzeni Szkoły Baletowej do potrzeb widzów z niepełnosprawnościami deklaruje, że w nowej siedzibie przy ul. Taczaka 8 będą mogli pojawić się bez przeszkód”. Nie tylko na spektakle Teatru Animacji mogą liczyć niewidomi i niesłyszący widzowie. Fundacja Mili Ludzie współpracująca między innymi z Teatrem Polskim, Teatrem Muzycznym, Centrum Rezydencji Teatralnej Scena Robocza oraz Centrum Sztuki Dziecka zadbała o to, aby na spektaklach nie zabrakło audiodeskrypcji, a po grze możliwości namacalnego zapoznania się ze scenografią.

Piotr Klimek, dyrektor Teatru Animacji w taki sposób opisuje innowacyjne przedsięwzięcie: „Stworzyliśmy taki rodzaj przeżycia artystycznego, które jest w stu procentach tak samo odbierane przez osoby widzące i niewidzące. Połączyliśmy kilka istniejących współcześnie technologii: wykorzystujemy mikrofon binauralny i specjalnie przebudowany system silent disco. Aktorzy grają wokół mikrofonu w kształcie głowy, mając pełną świadomość, że to jest głowa każdego z widzów. W związku z tym są w stanie powiedzieć mu coś do lewego ucha albo pstryknąć nad głową–opowiadamy historię w rozszerzonej audialności”.

Pracownicy poznańskiego Teatru Animacji mają nadzieję na nawiązanie współpracy z kolejnymi instytucjami, dzięki czemu „teatr dostępny” zacznie gościć w szerszym spektrum widzów, nie tylko w czasie spektakli, ale także na warsztatach i zajęciach edukacyjnych. Dzięki temu wielkopolskie „Zmysłowiska” nie będą przeznaczone tylko dla osób niewidomych i niedowidzących, ponieważ jak twierdzi sam dyrektor: „Organizowanie wydarzeń tylko dla przedstawicieli grup wykluczonych jest powielaniem wykluczenia”.

Data publikacji:
14.04.2019

Źródło publikacji:
silniwchorobie.pl

Recenzowany spektakl:
Nic, Dzika Mrówka, Adam i Ewa - Zmysłowisko

Sztuka nie tylko dla niewidomych
Magdalena Zając
Na początku było Nic. Nic stało za naszymi plecami, miało długą, czarną pelerynę i czarny kapelusz… A może nic nie miało? Umiało się skradać jak mało kto i szeptało wprost do naszego ucha. Prawe, lewe, znów prawe i ponownie lewe, aż gęsia skórka pojawiła się na całym ciele. Nic kochało nic nie robić i właśnie o tym informowało nas szepcząc niskim głosem.

Bajka dla dorosłych? Przedstawienie dla dzieci? Nic bardziej mylnego.
Tak zaczyna się przedstawienie „Nic, dzika mrówka, Adam i Ewa”, które zagościło w poznańskim Teatrze Animacji 03 kwietnia uświetniając III Dni Antydyskryminacyjne.

Organizowane cyklicznie wydarzenie cieszy się coraz większym zainteresowaniem nie tylko rodowitych wielkopolan. W ciągu specjalnego tygodnia, który przygotowuje Stowarzyszenie Dni Antydyskryminacji, składające się przede wszystkim ze studentów Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Organizowana jest seria wydarzeń poświęcona tematyce wykluczenia i przeciwdziałaniu dyskryminacji. Warsztaty, szkolenia, projekcje filmów, spektakle teatralne, pokazy artystyczne oraz wykłady otwarte–to wszystko czeka na uczestników przez najbliższy tydzień.

W programie przewidziano także Ogólnopolską Interdyscyplinarną Konferencję Naukową „Oblicza dyskryminacji i środki jej przeciwdziałania”, która stwarza płaszczyznę nie tylko nauczycielom i pracownikom akademickim zajmującym się tematem wykluczenia, ale także praktykom i artystom pochylającym się nad tą kwestią w swojej działalności.

Ostatnim akcentem antydyskryminacyjnego tygodnia ma być organizowana już kilkukrotnie na terenie Poznania Żywa Biblioteka, czyli wydarzenie zrzeszające osoby z wykluczanych społecznie środowisk, które będzie można niczym książkę wypożyczyć na kilkanaście minut i porozmawiać na dowolny temat. W tym roku w gronie żywych książek przedstawiających własne historie znaleźć można między innymi osobę, która była bezdomna, członkinię Gminy Żydowskiej, Irańczyka, freeganina, osobę z zaburzeniami osobowości borderline, niepełnosprawną intelektualnie, głuchoniewidomą oraz muzułmanina.

Żywa biblioteka została zorganizowana po raz pierwszy w 2000 roku na terenie Danii, w Roskilde. Wówczas wśród żywych książek znaleźć można było między innymi feministkę, policjanta, polityka, a także kibica. Rozmowa z nimi umożliwiała uczestnikom zmierzenie się ze stereotypami i uwrażliwienie na drugiego człowieka. Dialog wówczas podejmowany miał za zadanie pokazać, że mowa nienawiści nie jest jedynym rodzajem komunikacji z ludźmi innymi od nas.

Cztery lata później Żywa Biblioteka została uznana za metodę edukacji o prawach człowieka i dzięki Radzie Europy rozpoczęła proces zadomowiania się w poszczególnych krajach. Obecnie udało się jej dotrzeć do ponad siedemdziesięciu państw, a nadzór nad jej funkcjonowaniem sprawuje Human Library Organization.

Zanim jednak wybierzemy się wypożyczyć żywe książki, trzeba jakoś rozwiązać problemy Adama i Ewy, którzy zjawili się ni stąd ni zowąd zakłócając błogi spokój tak ubóstwiany przez Nic. Gorączkowo szukający czegoś Adam, pragnąca odnalezienia Ewa i podgryzająca wszystkich dzika mrówka, która stara się założyć kolonię mrówiątek, zdecydowanie nie są uosobieniem błogiego spokoju. Widz staje się uważnym obserwatorem ich świata, jest to jednak obserwator bardzo nietypowy–bowiem jego podglądanie odbywa się z wyłączeniem zmysłu wzroku.

Na każdą osobę, po wejściu na salę, czeka specjalna opaska zakładana na oczy i słuchawki, które przenoszą nas do rajskiego świata. Spektakl w reżyserii Ewy Marii Wolskiej jest pierwszym tego typu spektaklem teatralnym skierowanym przede wszystkim do osób niewidomych i tych, które pragną poznać ich świat. Za muzykę odpowiada Piotr Klimek, zaś Marta Berthold, Magdalena Dehr, Danuta Rej, Katarzyna Romańska, Mariola Ryl–Krystianowska, Krzysztof Dutkiewicz i Piotr Grabowski na czterdzieści pięć minut wyrywają nas z pędzącego świata i przenoszą do jakże innej rzeczywistości, którą poznać można tylko za pomocą czterech zmysłów. Światło, ciepło, promienie słońca, powiew wiatru, zapach lawendy–to wszystko dociera do widzów zasiadających na miękkich pufach, co czyni spektakl jeszcze bardziej niezwykłym zjawiskiem.

Aktorzy po każdym występie są tak samo podekscytowani i rozradowani tym, że kolejne osoby nie mogą uwierzyć, że to już koniec, skoro „Zmysłowisko” dopiero co się zaczęło. Jak się okazuje, jest to pierwsze tego typu przedsięwzięcie, a sami aktorzy nie mieli nigdy wcześniej kontaktu z osobami niewidomymi w przeciwieństwie do osób reżyserujących spektakl oparty na dramacie Maliny Prześlugi. „Zmysłowisko” cieszy się zainteresowaniem nie tylko dzieci, ale także nauczycieli, studentów, seniorów i osób z dysfunkcją wzroku.

Jak mówią sami aktorzy, największą trudność sprawia im dotarcie do osób młodych, które żyją i żyć będą w społeczeństwie, którego członkowie świata niekiedy muszą odbierać ograniczoną liczbą zmysłów i warto byłoby wiedzieć, jak się wobec nich zachować i jakich bodźców używać, aby bezpośrednio do nich trafić.

Największe zdziwienie maluje się na twarzy osób, które zdejmują słuchawki i opaski i dopytują o scenografię oraz źródła dźwięków i zapachów. Ale ciiii, tej tajemnicy na pewno nikt nie chciałby poznać przed dotarciem na spektakl, którego przygotowanie zajęło zaledwie kilka tygodni.

Aktorzy poruszają się wśród widowni w specjalnym, skarpetkowym obuwiu, które pozwala stąpać między poszczególnymi rzędami bezszelestnie. Te dźwięki, które docierają wprost do ucha samych zebranych, powstają dzięki użyciu szczególnego mikrofonu. Nowoczesne technologie stały się środkiem umożliwiającym dotarcie do każdego widza, niezależnie od stopnia i rodzaju niepełnosprawności. Coraz chętniej z takich rozwiązań korzystają wielkopolskie teatry. Nieprzypadkowo Poznań nazywany jest przemysłową stolicą Polski, a studenci poznańskiej Politechniki są przodownikami w odkrywaniu nowoczesnych rozwiązań w każdej dziedzinie życia.

Dyskusję na temat rozwiązań dla osób niepełnosprawnych w poznańskich teatrach warto zacząć od kwestii schodów. Osoby na wózkach inwalidzkich mają dostęp do specjalnych miejsc na widowni Teatru Animacji, Teatru Nowego i Teatru Wielkiego. „Potrzeby widzów z ograniczoną motoryką są nieustannie brane pod uwagę w instytucjach przy kolejnych projektach związanych z remontami i przebudowami, np. Teatr Muzyczny w Poznaniu podczas przerwy urlopowej w 2019 roku zrealizuje ze środków prewencji PZU przebudowę i rozbudowę systemu poręczy i podchwytów na schodach wewnętrznych.

Polski Teatr Tańca, zmagający się aktualnie z dostosowaniem przestrzeni Szkoły Baletowej do potrzeb widzów z niepełnosprawnościami deklaruje, że w nowej siedzibie przy ul. Taczaka 8 będą mogli pojawić się bez przeszkód”. Nie tylko na spektakle Teatru Animacji mogą liczyć niewidomi i niesłyszący widzowie. Fundacja Mili Ludzie współpracująca między innymi z Teatrem Polskim, Teatrem Muzycznym, Centrum Rezydencji Teatralnej Scena Robocza oraz Centrum Sztuki Dziecka zadbała o to, aby na spektaklach nie zabrakło audiodeskrypcji, a po grze możliwości namacalnego zapoznania się ze scenografią.

Piotr Klimek, dyrektor Teatru Animacji w taki sposób opisuje innowacyjne przedsięwzięcie: „Stworzyliśmy taki rodzaj przeżycia artystycznego, które jest w stu procentach tak samo odbierane przez osoby widzące i niewidzące. Połączyliśmy kilka istniejących współcześnie technologii: wykorzystujemy mikrofon binauralny i specjalnie przebudowany system silent disco. Aktorzy grają wokół mikrofonu w kształcie głowy, mając pełną świadomość, że to jest głowa każdego z widzów. W związku z tym są w stanie powiedzieć mu coś do lewego ucha albo pstryknąć nad głową–opowiadamy historię w rozszerzonej audialności”.

Pracownicy poznańskiego Teatru Animacji mają nadzieję na nawiązanie współpracy z kolejnymi instytucjami, dzięki czemu „teatr dostępny” zacznie gościć w szerszym spektrum widzów, nie tylko w czasie spektakli, ale także na warsztatach i zajęciach edukacyjnych. Dzięki temu wielkopolskie „Zmysłowiska” nie będą przeznaczone tylko dla osób niewidomych i niedowidzących, ponieważ jak twierdzi sam dyrektor: „Organizowanie wydarzeń tylko dla przedstawicieli grup wykluczonych jest powielaniem wykluczenia”.

Data publikacji:
14.04.2019

Źródło publikacji:
silniwchorobie.pl

Recenzowany spektakl:
Nic, Dzika Mrówka, Adam i Ewa - Zmysłowisko

Teatr wyobraźni
Monika Nawrocka-Leśnik, kulturapoznan.pl

Słuchowisko? Znacznie więcej. W czasie niespełna godzinnego Zmysłowiska w Teatrze Animacji odbiorcy dosłownie poczuli wiosnę. Zrobiło się nieco cieplej, wiał przyjemny wiatr i ćwierkały ptaki.

Nie mam prawa wypowiadać się w imieniu osób niewidomych, którym przede wszystkim dedykowany jest spektakl Nic, Dzika Mrówka, Adam i Ewa na podstawie sztuki Maliny Prześlugi. Ale niech pierwsza rzuci kamieniem ta spośród osób widzących, która podczas spektaklu inaugurującego cykl Zmysłowisk nie podglądała! Bo ja po raz pierwszy podniosłam okulary - te miały zapewnić "sprawiedliwość zmysłową" wszystkich odbiorców, już kilka minut po jego rozpoczęciu. Ciekawa byłam jak tworzy się efekty dźwiękowe, skąd wieje wiatr i jak rozpylane są zapachy. I niby wiedziałam też, że na środku sceny stoi "sztuczna głowa", która rejestruje dźwięki w taki sposób, w jaki docierałyby one do uszu słuchacza, gdyby ten znajdował się dokładnie w tym miejscu, w którym umieszczony jest mikrofon. Ale musiałam sprawdzić, czy słuchawki działają... I czy aktor na pewno nie stoi za moimi plecami (choć nawet technicznie nie byłoby to możliwe) albo czy nie szepcze wprost do mojego lewego ucha.

Eksperyment z wykorzystaniem mikrofonu binauralnego przeprowadzono na tekście, w którego centrum znajduje się Nic, czyli abstrakcyjny byt z dużym potencjałem lalkowości (to musi być marionetka), charakterystyczny dla pisarstwa Maliny. Autorka obdarzyła owe Nic świadomością (a ja ciałem - drewnianym, ale nie kruchym, z wydłużonymi kończynami). Bohater na początku (świata i sztuki) był sam i taki stan rzeczy bardzo sobie cenił, dlatego każda nawet najmniejsza ingerencja w jego suwerenność, przyprawiała go o ból głowy. Najpierw w pusty i cichy (!) świat Nicego wkroczyła Dzika Mrówka, która szukała domu dla swojego licznego potomstwa (skonstruowane przez moją wyobraźnię mrówczątka podskakiwały po scenie jak zerwane korale bursztynów), a potem pojawili się w nim również zrzuceni z nieba Adam - trochę mężczyzna, trochę chłopiec, i Ewa - trochę kobieta, trochę dziewczynka, którzy zanim się w sobie zakochali, swoimi kłótniami notorycznie zakłócali spokój Nicowi. Nic ostatecznie jednak godzi się z sytuacją i akceptuje nieproszonych gości. Niemniej jednak wcześniej jesteśmy świadkami trudnego procesu poznawania i budowania więzi pomiędzy postaciami, uczenia się przez nie współdziałania.

Na tę oryginalną Księgę Rodzaju składa się nie tylko delikatny zapach, słowo (odpowiednio zaintonowane i wypowiedziane, z różną siłą, wysokością, dostosowane do treści) i dźwięk (aktorzy wydają odgłosy ptaków, gałęzie zastępują las, a mini bębenek mrówcze kroki), ale także scenografia. Za tę ostatnią odpowiada jednak każdy z odbiorców. I bez wcześniejszej analizy przestrzeni, sprawdzenia możliwości technicznych sceny i konsultacji z reżyserem, nie ruszając się z wygodnej poduszki, robi tak naprawdę to, co chce. Aktorzy i lalki nie są już nadzy, metafory dźwięków przybierają kształt. A zapachy zaczynają nawet smakować...

Data publikacji:
26.01.2019

Źródło publikacji:
http://kulturapoznan.pl/

Recenzowany spektakl:
Nic, Dzika Mrówka, Adam i Ewa - Zmysłowisko

Tu nic nie ma!
Eliza Hajdenrajch

Czym właściwie jest teatr? W wielu głowach utarty jest schemat wielkiej sali wypełnionej atłasowymi fotelami z jeszcze pokaźniejszych rozmiarów sceną, po której lawirują aktorzy w wymyślnych strojach. Co się stanie, kiedy to wszystko zniknie?

Nic, Dzika Mrówka, Adam i Ewa jest nietypowym tworem scenicznym Maliny Prześlugi – niezwykłej scenarzystki, która inspirując się Pamiętnikami Adama i Ewy Marka Twaina, tchnęła nowe życie, w znaną chyba wszystkim, historię stworzenia świata. W wykonaniu aktorów poznańskiego Teatru Animacji, jest to opowieść o szukaniu siebie (i nie tylko), potrzebie bycia odnalezionym, zdobywaniu zaufania, budowaniu relacji, a nawet o zazdrości.

Zmysłowisko jest dla mnie absolutnym fenomenem z jeszcze jednego względu. Brak w nim tryskającej kolorami scenografii oraz fantastycznych charakteryzacji, ale zdecydowanie nie finezji. Po wejściu do kameralnej Sali Witrażowej poznańskiego Teatru Animacji otrzymujemy dość nietypowy zestaw – duże słuchawki w komplecie z aksamitną opaską na oczy.

W jednej krótkiej chwili odcinamy się od całej sfery wizualnej, zakrywamy też nasze uszy i pozwalamy dziać się czystej magii. Powoli wchodzimy w niezwykły trans, granice zostają zatarte, strefa komfortu widzów przekroczona, a siedzenia przenoszą się do epicentrum wydarzeń.

Dzieje się tak za pomocą pewnej głowy (spokojnie, nikt nie został poddany dekapitacji). Po jej bokach znajdują się dwa superczułe mikrofony binauralne, które przekazują dźwięk bezpośrednio do odbiorników przytwierdzonych tymczasowo do naszych małżowin. Dzięki temu mamy wrażenie, jak gdyby aktor znajdował się niepokojąco blisko. Dociera do nas każdy szum, dźwięk, drżenie i emocja.

  Powiedziałabym, że to trzeba zobaczyć, ale tego nie można zobaczyć – to należy przeżyć i poczuć!

 

Data publikacji:
23.06.2019

Źródło publikacji:
kulturanacodzien.pl

 

Recenzowany spektakl:
Nic, Dzika Mrówka, Adam i Ewa - Zmysłowisko